 |
Forum Fotoradary, Antyradary, Nieoznakowane Radiowozy
Forum Fotoradarów, Antyradarów i Nieoznakowanych Radiowozów Policji z kamerami
|
|
Przegląd prasy/internetu |
| Autor |
Wiadomość |
pawel_1916
Nadinspektor iti patataj

Pomógł: 96 razy Dołączył: 05 Sie 2009 Posty: 2202 Skąd: Legia & Zagłębie
|
Wysłany: 2012-02-07, 23:31
|
|
|
Właśnie teraz można kłamać, bo nie muszę pamiętać kto jechał o tej porze. A że zdjęcia nie widzę, to mogę powiedzieć, że to moja mama Jak dadzą do sądu to powiem, o to ja A przecież tą drogą jeździmy oboje |
_________________
| Cytat: | | Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej, kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć mojego autorstwa jest niezgodne z prawem. Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170 |
|
|
|
|
 |
m3a
Starszy Aspirant

Pomógł: 48 razy Dołączył: 03 Paź 2009 Posty: 762 Skąd: Częstochowa i powiat
|
Wysłany: 2012-02-09, 07:37
|
|
|
| Cytat: | Więcej punktów i wyższe mandaty - to nowa broń policji
Jeszcze przed wakacjami kierowcy będą surowiej karani za przewinienia na drodze. W nowym taryfikatorze w wielu przypadkach liczba punktów karnych może wzrosnąć nawet dwukrotnie.
Polowanie na kierowców ma być bardziej bolesne
Za rozmowę przez telefon bez zestawu głośnomówiącego podczas prowadzenia auta kierowcy dostaną 5 punktów karnych, podobnie za przewożenie dziecka bez specjalnego fotelika. 4 punkty za przewożenie pasażerów bez zapiętych pasów, za blokowanie lewego pasa - 2 punkty karne i mandat do 500 złotych. Nowy taryfikator urzędnicy MSW przygotowali po konsultacjach z policjantami.
System punktów karnych obowiązuje w Polsce od 1993 roku. Łącznie funkcjonuje on w 22 państwach Unii Europejskiej, pierwsze wprowadziły go Niemcy. W Polsce został zaostrzony, bo kierowcy nagminnie popełniają wykroczenia.
- Najbardziej klasycznym przykładem jest rozmowa podczas jazdy przez telefon komórkowy - mówi Marek Konkolewski z warszawskiej drogówki. - Wielu z nich obecne kary nic nie uczą, a zapłacenie 100 czy 200 złotych nie stanowi problem. Dlatego policja postanowiła nauczyć szacunku do prawa w inny sposób - wyjaśnia Marek Konkolewski.
Żeby nie stracić prawa jazdy nie wolno nam przekroczyć 24 punktów karnych. Raz w roku możemy 6 punktów zredukować na specjalnym szkoleniu w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Koszt kursu to 350 złotych. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu i - jak mówi Jerzy Berta z warszawskiego WORD-u - nadal cieszą się dużym zainteresowaniem. Problem w tym, że kurs, który w tej chwili wystarczy "odsiedzieć", zastąpią bardziej kosztowne i trudniejsze do zaliczenia zajęcia reedukacyjne.
Z policyjnych statystyk wynika, że w ubiegłym roku polska drogówka wystawiła 2,5 miliona mandatów.
Czy te zmiany przyniosą oczekiwany skutek? Nie od dziś wiadomo, że bardziej niż wysokość kary odstraszająco działa jej nieuchronność.
klik |
|
_________________ Powiedz Litwinom, niech mię czekają z tabaką
Częstochowską, nie biorę innej, tylko taką... |
|
|
|
 |
wielkinieznajom
Komisarz

Pomógł: 168 razy Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1057 Skąd: podkarpackie
|
Wysłany: 2012-02-10, 12:46
|
|
|
Tu możecie oglądnąć zdjęcia z egzaminu w Częstochowie
Link |
_________________ Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej, kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć mojego autorstwa jest niezgodne z prawem. Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170 |
|
|
|
 |
m3a
Starszy Aspirant

Pomógł: 48 razy Dołączył: 03 Paź 2009 Posty: 762 Skąd: Częstochowa i powiat
|
Wysłany: 2012-02-10, 16:58
|
|
|
| wielkinieznajom napisał/a: | Tu możecie oglądnąć zdjęcia z egzaminu w Częstochowie
Link |
wielkinieznajom, przynajmniej kobieta wyjechała na miasto |
_________________ Powiedz Litwinom, niech mię czekają z tabaką
Częstochowską, nie biorę innej, tylko taką... |
|
|
|
 |
Robi
Nadinspektor

Pomógł: 1033 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 12105 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2012-02-10, 20:26
|
|
|
| Cytat: | Strażnicy miejscy podejrzani w śledztwie ws. fotoradarów
Pięciu kolejnym strażnikom miejskim Prokuratura Okręgowa w Białymstoku postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i poświadczenia nieprawdy w sprawie dotyczącej użycia fotoradaru. W sumie w sprawie podejrzanych jest sześć osób. Śledztwo dotyczy podejrzeń, że mandaty za przekroczenia prędkości zarejestrowane przez fotoradar Straży Miejskiej w Białymstoku płaciły nie te osoby, które powinny. Przed tygodniem zarzuty postawili śledczy pierwszemu strażnikowi. Jak powiedział PAP w piątek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, liczba podejrzanych wzrosła do sześciu. Dodał, że pięciu strażników, którym postawiono zarzuty w ostatnich dniach, generalnie nie przyznaje się i odmówiło składania wyjaśnień. Nie stosowano wobec nich żadnych środków zapobiegawczych. Już wcześniej prokuratura informowała, że chodzi o przypadki, gdy mimo ustalenia sprawcy wykroczenia, funkcjonariusz odstępował od jego ukarania i poświadczał w dokumentacji, że rzeczywistym sprawcą była inna osoba. I to ta osoba odpowiadała za wykroczenie a nie ta, która rzeczywiście prowadziła samochód. Przypadki miały miejsce pod koniec 2006 roku. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł w prokuraturze wynika, że mogło chodzić o to, iż osoba, która rzeczywiście jechała samochodem, chciała uniknąć mandatu i punktów karnych, których miała już dużo. Dlatego jej mandat przyjmował ktoś inny, np. ktoś z bliskich. W śledztwie, które trwa od dwóch lat, badanych było kilkadziesiąt przypadków. Rozpoczęło się od zawiadomienia Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, po kontroli w Straży Miejskiej. Wśród badanych przypadków była np. sytuacja, że na zdjęciu z fotoradaru widać za kierownicą kobietę, a mandat dostawał mężczyzna. Po analizie materiału zebranego w sprawie, kilkanaście zdarzeń uznano za "wątpliwe". Niewykluczone, że kolejni strażnicy miejscy również usłyszą zarzuty w tej sprawie. W ustawie o strażach gminnych z 1997 roku jest zapis o zawieszeniu funkcjonariusza na, nie dłużej niż trzy miesiące, w przypadku wszczęcia postępowania ściganego z oskarżenia publicznego i popełnione umyślnie przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Jak poinformował w piątek PAP zespół prasowy Straży Miejskiej w Białymstoku, do tej pory tamtejsza prokuratura okręgowa poinformowała Straż Miejską o przedstawieniu zarzutów trzem osobom. "Osoby te, zgodnie z ustawą o strażach gminnych, zostały zawieszone w pełnieniu obowiązków pracowniczych" - napisano w komunikacie zespołu prasowego.
pap.pl |
|
_________________ Koniec kariery, hey sędzia koniec kariery. Dzierżoniów 25.09.2010 Pozdrawiają Kibice Lechii Dzierżoniów i Rodzina |
|
|
|
 |
renee
Komisarz

Pomógł: 255 razy Wiek: 30 Dołączył: 19 Sie 2009 Posty: 1346 Skąd: Poznań / Warszawa
|
Wysłany: 2012-02-17, 10:34
|
|
|
| Cytat: | A policja znowu swoje. Prędkość i prędkość...
Głównym problemem powodującym zagrożenie na polskich drogach jest nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości przez kierowców; jest to przyczyną jednej trzeciej wypadków - ocenili w czwartek policjanci i eksperci ruchu drogowego podczas debaty w sejmowej komisji.
Problemom bezpieczeństwa na polskich drogach oraz zmniejszeniu liczby ofiar śmiertelnych i rannych na skutek drogowych wypadków poświęcone było posiedzenie sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Wzięli w nim udział m.in. przedstawiciele MSW, Policji, Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, Najwyższej Izby Kontroli, GDDKiA i GIODO.
"Nie możemy sobie poradzić przede wszystkim z przestrzeganiem dopuszczalnych prędkości, od ponad dwudziestu lat ponad 30 proc. wypadków jest spowodowanych nadmierną prędkością" - mówił dyrektor Biura Ruchu Drogowego KGP Marek Fidos. Dodał, że nakładane na kierowców mandaty nie rozwiążą problemu. "Wysokość mandatów, od dawna niezmieniana, dla wielu ludzi się zdezaktualizowała. W sąsiednich krajach +nie ma zmiłuj się+, kary za przekroczenie prędkości są drakońskie" - zaznaczył.
Fidos dodał, że zmiany legislacyjne powinny "umożliwić policjantowi obligatoryjne zatrzymywanie prawa jazdy bezpośrednio na drodze za drastyczne przekroczenie prędkości", np. o 50 km/h w obszarze zabudowanym.
Na problem nadmiernych prędkości na polskich drogach zwrócił także uwagę główny inspektor transportu drogowego Tomasz Połeć. Główny Inspektorat Transportu Drogowego od początku lipca zeszłego roku na podstawie zmian Prawa o ruchu drogowym zajmuje się obsługą fotoradarów.
"Można odnieść wrażenie, że ciągle mamy do czynienia z przypadkami, kiedy ograniczenia prędkości traktowane są co najwyżej jako nieśmiała sugestia zarządzającego ruchem co do preferowanego stylu jazdy" - ocenił Połeć.
Poinformował też, że od lipca do końca zeszłego roku 75 fotoradarów GITD zarejestrowało ponad 600 tys. zdjęć. Dodał, że blisko połowa tych wykroczeń, to przekroczenia prędkości do 30 km/h, a kolejna jedna trzecia mieści się w przedziale o 30-40 km/h. "Do największego przekroczenia doszło w miejscowości Wiśniewo 16 sierpnia, na odcinku o dopuszczalnej prędkości do 60 km/h rekordzista jechał 235 km/h" - zaznaczył Połeć.
Główny inspektor transportu drogowego ocenił, że konieczne są zmiany w prawie. "Dzięki zdjęciom z fotoradarów można ustalić właściciela pojazdu, ale nie znaczy to, że jest to sprawca wykroczenia. Naruszenia prędkości mogłyby być przeniesione z prawa wykroczeń do odpowiedzialności administracyjnej adresowanej co do zasady do właściciela pojazdu" - mówił.
Według przedstawionych na posiedzeniu sejmowej komisji statystyk w zeszłym roku doszło na polskich drogach do blisko 40 tys. wypadków. Zginęło w nich 4 171 osób. W ciągu ostatniej dekady liczba zabitych na drogach zmalała o jedną trzecią - w 2000 r. ofiar śmiertelnych było 6,3 tys. O 70 proc. wzrosła natomiast w tym okresie wzrosła liczba pojazdów - z 14 mln do 24 mln. Do ponad 70 proc. wypadków doszło na obszarach zabudowanych.
PAP |
|
_________________ P9 RENEE |
|
|
|
 |
Maryanek
Generalny Inspektor

Pomógł: 118 razy Dołączył: 01 Sie 2009 Posty: 2260 Skąd: Środa Wielkopolska
|
Wysłany: 2012-02-18, 11:32
|
|
|
| Cytat: | Inspekcja drogowa: samorządy chcą mieć u siebie fotoradary
Ponad 200 wniosków z prośbą o ustawienie fotoradarów otrzymał od mieszkańców i władz samorządowych Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Władze stołecznego Wilanowa przekazały GITD dwa fotoradary, które mają stanąć w dzielnicy - to pierwszy taki przypadek w Polsce. Porozumienie między "Fundacją Lepszy Wilanów", miastem stołecznym Warszawa i Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego zawarto w piątek (17 lutego 2012 r.). "Na mocy porozumienia Główny Inspektorat Transportu Drogowego nieodpłatnie otrzymał dwa fotoradary oraz dwa maszty wraz z obudowami. GITD wykorzysta te urządzenia do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Wilanowie" - poinformował PAP rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Alvin Gajadhur. Dodał, że to pierwszy tego typu przypadek, odkąd Inspekcja Transportu Drogowego przejęła obsługę systemu fotoradarów w lipcu 2011 r. "Do GITD wpłynęło już prawie 200 wniosków od mieszkańców i władz samorządowych z prośbą o objęcie ich miejscowości automatycznym nadzorem fotoradarowym" - zaznaczył Gajadhur. Wyjaśnił, że prośby o postawienie fotoradaru są uzasadniane przez mieszkańców m.in. dużym natężeniem ruchu albo tym, że kierowcy "urządzają wyścigi" przez miejscowość. "Analizy wypadków drogowych od lat pokazują, że główną przyczyną tragicznych zdarzeń drogowych jest przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Pędzące pojazdy uniemożliwiają bezpieczne przejście po pasach w miejscach bez sygnalizacji świetlnej oraz m.in. stwarzają zagrożenie dla dzieci idących do szkoły" - powiedział rzecznik. Inspektorat dysponuje ponad 800 masztami do zawieszania fotoradarów, a samych urządzeń ma około 70. W planach jest zakup kolejnych 300 urządzeń. Procedury przetargowe jeszcze trwają, ale GITD przewiduje, że nowe fotoradary pojawią się na drogach jeszcze przed wakacjami.
PAP.pl |
|
_________________
Czytałeś  |
|
|
|
 |
osclbn
Podinspektor Škoda driver

Pomógł: 227 razy Dołączył: 10 Sie 2009 Posty: 3016 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2012-02-18, 14:30
|
|
|
| Cytat: | Szwecja: Spędził dwa miesiące w zasypanym samochodzie i przeżył
Na północy Szwecji uratowano mężczyznę, który przez co najmniej dwa miesiące był uwięziony w samochodzie zasypanym śniegiem. Pojazd był oddalony o ok. półtora kilometra od głównej drogi. Kierowca przeżył, żywiąc się śniegiem - poinformowała w sobotę policja.
Na leśnej drodze w pobliżu miasta Umea mężczyzna na skuterze natknął się w piątek na zaśnieżony dach samochodu - relacjonował policjant z regionu Vaesterbotten, Ebbe Nyberg. Gdy usunął śnieg, zauważył ruch wewnątrz pojazdu. Na miejsce wezwał policję.
Ratownicy wydobyli z pojazdu czterdziestokilkuletniego mężczyznę. Leżał w śpiworze. Był "w bardzo złym stanie", nie mógł mówić ani chodzić - opowiadał Nyberg.
Nie jest jasne, ile czasu kierowca spędził w samochodzie. Policja ocenia, że najpewniej dotarł na miejsce w grudniu. Wówczas temperatura w regionie sięgała minus 30 stopni Celsjusza.
Mężczyzna trafił do szpitala. Twierdzi, że od grudnia nie przyjmował pokarmów. Udało mu się przeżyć, ponieważ jadł śnieg. |
źródło: Dziennik Wschodni |
_________________
|
|
|
|
 |
renee
Komisarz

Pomógł: 255 razy Wiek: 30 Dołączył: 19 Sie 2009 Posty: 1346 Skąd: Poznań / Warszawa
|
Wysłany: 2012-02-21, 09:43
|
|
|
| Cytat: | Giniemy przez drogi, a nie przez brawurę. Wiedziałeś o tym?
W początku minionego roku przez media przetoczyła się fala krytyki związana ze zmianą limitów prędkości na naszych drogach.
Do tragicznych wypadków dochodzi na drogach jednojezdniowych /PAPPrzypomnijmy - ustawodawca podniósł maksymalną prędkość na autostradach i drogach ekspresowych. Od 31 stycznia 2011 roku na tych pierwszych można było legalnie poruszać się z prędkością 140 km/h - limit dotyczący "ekspresówek" zwiększono do 120 km/h.
W zmasowanym ogniu krytyki byliśmy chyba jedyną redakcją w Polsce, która głośno opowiadała się za pomysłem ministerstwa transportu. W naszym odczuciu nowe przepisy nie wnosiły do drogowej rzeczywistości nic nowego - zmniejszały za to poziom obłudy i hipokryzji.
Pomysłodawcom zmian w kodeksie drogowym mocno oberwało się też od świata mediów w styczniu tego roku, gdy okazało się, że - po raz pierwszy od kilku lat - liczba wypadków i ofiar śmiertelnych na polskich drogach wzrosła. W 2011 roku doszło w Polsce do 40 065 wypadków, czyli było ich o 3,2 proc. więcej niż dwa lata temu. Zauważalnie, aż o 7,2 proc. zwiększyła się też liczba zabitych. W minionym roku zginęło na naszych drogach 4 189 osób - aż o 282 więcej, niż dwa lata temu.
Wielu dziennikarzy uznało, że większa liczba wypadków to wynik podniesienia limitów prędkości. Co ciekawe, w opozycji do tej opinii, zdawali się być - o dziwo - policjanci. Wypowiedzi rzecznika prasowego policji zdawały się sugerować, że funkcjonariusze drogówki podzielają nasz tok rozumowania, w myśl którego podniesienie prędkości na najbezpieczniejszych i najmniej licznych polskich drogach nie przekłada się na spadek bezpieczeństwa.
Postanowiliśmy, że powstrzymamy się z wyrażeniem naszej opinii w tej sprawie do czasu opublikowania przez policję raportu dotyczącego stanu bezpieczeństwa na polskich drogach w 2011 roku. Uznaliśmy bowiem, że nie można wdawać się w dyskusję opartą na domniemaniach. W styczniu policja podała jedynie suche liczby dotyczące ilości zdarzeń, nie istniały jeszcze żadne analizy na temat miejsca ich powstawania i przyczyn.
W ubiegły piątek, na stronie internetowej polskiej policji pojawiła się jednak - póki co skrócona do 16 stron - wersja raportu o wypadkach drogowych w 2011 roku. Czy wynika z niej, że wzrost liczby tego typu zdarzeń to wynik zwiększenia limitów prędkości na autostradach i "ekspresówkach"?
Jeździmy szybciej, wypadków mniej...
Posłowie są zaniepokojeni rosnącą liczbą ofiar wypadków drogowych. Chcą prosić premiera o analizę przyczyn wypadków i propozycje rozwiązań. więcej »
Na autostradach doszło w zeszłym roku do 232 wypadków, w których śmierć poniosło 38 osób. W porównaniu do 2010 roku na najszybszych polskich drogach zginęło więc o 9 osób więcej, ale - uwaga - po podniesieniu limitu prędkości - liczba wypadków zmniejszyła się o 42 (274 wypadki w 2010 roku). Oczywiście, można twierdzić, że dziewięć ofiar śmiertelnych więcej to efekt podniesienia dopuszczalnej prędkości, tyle tylko, że takie rozumowanie wydaje się pozbawione podstaw, jeśli przyjrzymy się liczbie rannych. W 2010 w wypadkach autostradowych obrażenia odniosło 401 osób. W minionym roku tylko 358.
Pamiętajmy, że w ubiegłym roku sieć polskich autostrad znacznie się wydłużyła. W październiku oddano do użytku liczący aż 62 km odcinek Grudziądz - Toruń (A1), w sierpniu kierowcy ruszyli też 11-kilometrową obwodnicą Wrocławia, o ok. 20 km wydłużyła się też autostrada A2. W sumie przybyło nam więc około 100 kilometrów autostrad, czyli - więcej niż 1/20 istniejących do tej pory! Mimo tego, liczba wypadków na autostradach zmniejszyła się o 1/6!
Wypada też zauważyć, że policyjny raport nie precyzuje, ile z 38 osób, które poniosły na polskich autostradach śmierć w ostatnich dwunastu miesiącach, to kierowcy i pasażerowie samochodów osobowych i motocykli. Nie wiemy, do ilu wypadków doszło z winy kierowców autobusów i samochodów ciężarowych, których przecież podniesienie limitów prędkości nie obejmuje. Podsumowując - owe 38 osób, jakie poniosły śmierć w wypadkach autostradowych to zaledwie 0,9 proc wszystkich ofiar śmiertelnych polskich dróg. Jeśli komuś wydaje się, że to dużo, spieszymy przypomnieć, że to właśnie na autostradach natężenie ruchu jest największe...
Już po raz czwarty, w ramach Międzynarodowego Programu Oceny Ryzyka na drogach EuroRAP, powstała mapa ryzyka na drogach krajowych w Polsce. więcej »
Jeszcze ciekawiej niż w przypadku autostrad prezentuje się statystyka dotycząca dróg ekspresowych, na których od 31 stycznia 2011 roku, można podróżować z maksymalną prędkością 120 km/h. W zeszłym roku doszło na nich do 136 wypadków, w których śmierć poniosło 27 osób, a 195 odniosło obrażenia. Dla porównania, w 2010 roku, gdy polscy kierowcy - przynajmniej teoretycznie - jeździli wolniej na "ekspresówkach" zdarzyły się 142 wypadki, w których śmierć poniosło 37 osób (o 10 więcej, niż po podniesieniu limitu prędkości), a rannych zostało 195 osób (o 10 mniej niż w 2011 roku).
Wniosek? Po podwyższeniu limitu prędkości na autostradach i drogach ekspresowych liczba ofiar - de facto - nie uległa zmianie! Na autostradach zginęło w zeszłym roku 9 osób więcej niż dwa lata temu, na "ekspresówkach" - 10 osób mniej. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że każda śmierć to osobista tragedia dotykająca wielu osób, ale z "bezdusznego", statystycznego punktu widzenia bilans podniesienia limitów prędkości wyszedł "na zero".
Skoro więc, wbrew temu, co wmawiały nam na początku roku media, nie giniemy wcale w wyniku podniesienia prędkości na autostradach i drogach ekspresowych, dlaczego liczba wypadków wzrosła?
Umieramy przez drogi, nie przez brawurę
Z policyjnego dokumentu wynika, że do największej liczby zdarzeń drogowych wciąż dochodzi z powodu "niedostosowania prędkości do warunków ruchu". Taka adnotacja policjanta znalazła się w raportach z 9 179 wypadków, w których śmierć poniosły 1 232 osoby. To aż o 115 ofiar więcej niż dwa lata temu. Myli się jednak ten, kto sądzi, że Polacy coraz chętniej łamią ograniczenia prędkości. Liczba wypadków spowodowanych nadmierną prędkością spadła w porównaniu z 2010 roku o 43. Podsumowując - prędkość faktycznie zabija, ale wcale nie na autostradach czy drogach ekspresowych - czyli tych odcinkach, po których jeździć można najszybciej...
Zamiast więc obarczać kierowców winą i wytykać im niedostosowanie prędkości do warunków, może warto zastanowić się nad tym, ile z naszych dróg odpowiada dzisiejszemu natężeniu ruchu? Do największej liczby wypadków (w zeszłym roku były to 33 222 zdarzenia, w których śmierć poniosły 3 740 osób - 89,3 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych!) doszło na "zwykłych" drogach dwukierunkowych, jednojezdniowych. Wąskich, krętych i - w zdecydowanej większości - znajdujących się w opłakanym stanie technicznym...
A policja znowu swoje. Prędkość i prędkość...
Głównym problemem powodującym zagrożenie na polskich drogach jest nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości przez kierowców; jest to przyczyną jednej trzeciej wypadków - ocenili w czwartek policjanci i eksperci ruchu drogowego podczas debaty w sejmowej komisji. więcej »
W województwie śląskim, przez które przebiegają dwie autostrady (A1 i A4) i kilka tras ekspresowych, odnotowano najniższy w Polsce wskaźnik zabitych - 6,9 osoby na każde 100 wypadków. Na drugim końcu skali znalazło się... Podlasie. W rejonie, przez który przebiegają jedynie cztery drogi ekspresowe (nie ma tam ani jednej autostrady!) w 100 wypadkach ginęło tam średnio 18,6 osoby, czyli niemal trzy razy tyle, co na Śląsku...
Co więcej, można nawet wysnuć wniosek, że bezmyślne stawianie ograniczeń prędkości czasami wręcz przyczyniają się do spadku bezpieczeństwa! Aż 117 osób (to niemal 1/3 więcej niż dwa lata temu!) poniosło w zeszłym roku śmierć w wyniku "zaśnięcia lub zmęczenia". W 2011 roku doszło do 586 tego typu wypadków (w 2010 roku było ich 505).
Tezę o kiepskich drogach zdaje się też potwierdzać statystyka SPOWODOWANYCH PRZEZ KIEROWCÓW wypadków z udziałem pieszych. W zeszłym roku doszło do 4 515 tego typu zdarzeń (o 249 więcej niż dwa lata temu), w których śmierć poniosło 285 osób (o 81 więcej niż w 2010 roku).
Pamiętajmy, że najechanie na pieszego (w tym wypadku winę za wypadek ponosi najczęściej sam pieszy) to druga w kolejności najczęstsza przyczyna śmierci na polskich drogach! W zeszłym roku zginęły w ten sposób aż 1 394 osoby. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć, że na autostradach i drogach ekspresowych, z szerokimi poboczami, do tego typu zdarzeń nie dochodzi prawie wcale. Może więc zamiast wmawiać kierowcom, że to ich bezmyślność i brawura - czytaj łamanie ograniczeń prędkości - sprawia, że polskie drogi są tak niebezpieczne, lepiej zająć się edukacją pieszych notorycznie poruszających się poboczami bez jakichkolwiek elementów odblaskowych na ubraniu?
Podsumowując - wbrew linii przyjętej przez wiele redakcji - prędkość nie zawsze zabija, a za wypadek nie zawsze odpowiada lekkomyślny kierowca. Tych wypadałoby nawet pochwalić za to, że coraz więcej uwagi skupiają na bezpiecznym prowadzeniu pojazdu! Aż o 12 proc (prawie 50 tys. zdarzeń) spadła w zeszły roku np. liczba kolizji w ruchu drogowym.
klik |
|
_________________ P9 RENEE |
|
|
|
 |
Moniś
Podinspektor

Pomogła: 111 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2009 Posty: 1219 Skąd: Łódź
|
Wysłany: 2012-02-23, 22:52
|
|
|
| Cytat: | Droga ekspresowa S5 jeszcze poczeka
Nie prędzej niż za 4-5 lat pojedziemy drogą ekspresową S5 do Leszna - zakłada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu. I to pod warunkiem, że projekt dostanie unijne dofinansowanie
Zaledwie kilka miesięcy temu Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które dzieli unijne miliony, umieściło na liście projektów priorytetowych programu Infrastruktura i Środowisko 80-kilometrowy odcinek drogi S5 z Poznania do Kaczkowa za Lesznem. I przyznało na ten cel około 1 mld zł. Choć to pokrywało około jedną trzecią kosztów całej inwestycji, to wydawało się, że szanse "piątki" znacznie wzrosły. Szefowie poznańskiego oddziału GDDKiA, na gorąco po decyzji resortu, liczyli optymistycznie, że pod koniec tego roku dałoby się rozpocząć nawet budowę przynajmniej jednego odcinka - np. południowego zachodniej obwodnicy Poznania omijającej Komorniki.
Na wtorkowym spotkaniu drogowców z zarządcami dróg, które będą się łączyć z planowaną S5, wiceszef GDDKiA w Poznaniu Marek Bereżecki ostatecznie rozwiał nadzieje na szybką budowę trasy ekspresowej w kierunku Wrocławia. Z przedstawionego przez niego nowego harmonogramu budowy S5 w stronę Wrocławia wynika, że dopiero w 2013 r. drogowcy chcą mieć prawomocny tzw. ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej). - A sama budowa byłaby możliwa za unijne pieniądze w nowej perspektywie finansowej 2014-2020. Przy czym chcielibyśmy, aby doszło do niej w pierwszej części tego okresu, a więc w latach 2014-2016, maksymalnie do 2017 r. - zapowiedział Bereżecki. |
Źródło |
_________________ W walce z głupotą nie ma wygranych, są tylko cudem ocaleni... |
|
|
|
 |
renee
Komisarz

Pomógł: 255 razy Wiek: 30 Dołączył: 19 Sie 2009 Posty: 1346 Skąd: Poznań / Warszawa
|
Wysłany: 2012-02-24, 11:05
|
|
|
| Cytat: | Po otwarciu odcinka „ekspresówki” jest dwukrotnie mniej wypadków
W świętokrzyskich gminach, przez które przebiega krajowa „siódemka”, zdecydowanie obniżyła się liczba wypadków i kolizji. Wniosek jest jeden – zamiast stawiać fotoradary, trzeba budować drogi. Droga krajowa nr7 w powiecie skarżyskim do niedawna była jednym z najbardziej niebezpiecznych odcinków w kraju. Góry Pogorzelska i Baranowska, Zalezianka i Występa to miejsca, w których wielu ludzi straciło życie w wyniku drogowych zdarzeń. Trasa prowadziła przez zabudowane tereny, była wąska i obfitowała w skrzyżowania.
Ginęli zarówno kierowcy, jak i piesi. Tylko w ostatnim roku na skarżyskich drogach zginęło 11 osób. W zdecydowanej większości na „siódemce”.
To o siedem więcej, niż w 2010 roku. Na szczęście droga śmierci to już przeszłość. Jest zdecydowanie bezpieczniej. Przekonują o tym dane policji.
Statystyka nie kłamie
Wypadków na terenie powiatu skarżyskiego jest znacznie mniej. W 2011 roku radykalnie zmalała liczba wypadków, czyli zdarzeń, w których byli poszkodowani. Było ich 55, a rok wcześniej aż 135!
Liczba rannych osób też się zmniejszyła, ze 169 w 2010 roku do 74 w ostatnim. Groźnych wydarzeń ubyło najwięcej w gminach, przez które przebiega droga ekspresowa. W Suchedniowie liczba zdarzeń drogowych, do których zalicza się także kolizje, zmalała ze 161 do 107, w Łącznej z 95 do 49, a w Skarżysku – Kamiennej z 577 do 421. W Skarżysku Kościelnym, gdzie wciąż jeździ się „starą siódemką”, liczba zdarzeń wzrosła.
Zobacz też: Najbardziej niebezpieczne drogi krajowe w Polsce
Budujcie drogi
Nie sposób nie wiązać tego z majowym oddaniem do użytku odcinka drogi ekspresowej nr7. – Nie ukrywam, że to miało decydujący wpływ. W tym roku wypadków powinno być jeszcze mniej – twierdzi młodszy inspektor Wojciech Przeździk, komendant powiatowy policji w Skarżysku. – Nasze działania mają wpływ na poprawę bezpieczeństwa, ale poprawa infrastruktury jest decydującym czynnikiem. Dobra droga bez skrzyżowań sprzyja bezpiecznej jeździe – dodaje komendant.
Kolejny plus jest taki, że policjanci nie musząc poświęcać czasu na pracę przy wypadkach, mają go więcej na patrolowanie dróg. – Efekt jest widoczny. Wzrosła liczba ujawnionych wykroczeń (liczba wystawionych mandatów wzrosła o ponad 1200 – red.) i zatrzymanych nietrzeźwych kierowców. A przecież nie jest tak, że akurat teraz ludzie zaczęli pić – dodaje komendant Przeździk.
klik |
|
_________________ P9 RENEE |
|
|
|
 |
Robi
Nadinspektor

Pomógł: 1033 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 12105 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2012-02-24, 19:51
|
|
|
| Jaki z tego morał....budować, budować i jeszcze raz budować DROGI, a nie napier*alać ludziom po oczach tysiącami fotoradarków. |
_________________ Koniec kariery, hey sędzia koniec kariery. Dzierżoniów 25.09.2010 Pozdrawiają Kibice Lechii Dzierżoniów i Rodzina |
|
|
|
 |
Moniś
Podinspektor

Pomogła: 111 razy Wiek: 36 Dołączyła: 11 Sie 2009 Posty: 1219 Skąd: Łódź
|
Wysłany: 2012-02-25, 08:35
|
|
|
| Cytat: | Jak policjanci z drogówki obchodzą prawo
Odmówiłeś przyjęcia mandatu za rozmowę przez komórkę podczas jazdy samochodem? - Policja łatwo może ci udowodnić to wykroczenie; wystarczy, że zajrzy do twoich billingów, ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna".
Wykaz rozmów telefonicznych prowadzonych przez Polaków jest dla policji na tyle ważny, że nagina ona prawo, aby uzyskać do niego dostęp. Bo choć funkcjonariusz może przeglądać billingi prowadząc postępowania w sprawach o przestępstwa, to zdarza się, że żąda ich także w drobnych sprawach o wykroczenia. A jak potwierdza nadkomisarz Piotr Bieniak z Komendy Głównej Policji, zgodnie z przepisami policjant nie może tego robić.
Tymczasem do sądów trafiają wnioski o zwolnienie z tajemnicy telekomunikacyjnej operatora sieci, również w przypadku drobniejszych przewinień. Co gorsza, jeśli sąd uzna taki wniosek za niedopuszczalny, funkcjonariusze szukają innej drogi. - Czasami policja składa do sądu wniosek o zwolnienie z zawodowej lub służbowej tajemnicy wskazanego z imienia i nazwiska pracownika danej firmy, mówi Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu. Jeżeli sąd się zgodzi, może on zostać przesłuchany w charakterze świadka i ma obowiązek zeznawać o wszystkim, co wie w sprawie.
Taką praktykę policji ostro krytykuje adw. Mikołaj Pietrzak - przewodniczący komisji praw człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. - Świadczy to o tym, że funkcjonariusze policji próbują obejść przepisy chroniące prywatność obywateli, po to, aby osiągnąć cel w jednostkowym postępowaniu, oburza się prawnik. |
interia.pl |
_________________ W walce z głupotą nie ma wygranych, są tylko cudem ocaleni... |
|
|
|
 |
m3a
Starszy Aspirant

Pomógł: 48 razy Dołączył: 03 Paź 2009 Posty: 762 Skąd: Częstochowa i powiat
|
Wysłany: 2012-02-27, 16:39
|
|
|
| Cytat: | Sprawiedliwość PO POlsku
Jest akt oskarżenia ws. wypadku Jarosława Wałęsy
Prokuratura Rejonowa w Sierpcu (Mazowieckie) ma we wtorek przekazać do sądu akt oskarżenia przeciwko kierowcy toyoty o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym ranny został europoseł PO Jarosław Wałęsa.
Jak poinformował szef sierpeckiej prokuratury rejonowej Janusz Rutkowski, akt oskarżenia dotyczy wypadku, w wyniku którego Wałęsa doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zgodnie z art. 177 kodeksu karnego grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Rutkowski powiedział, że z zakończonego śledztwa wyłączono wątek dotyczący wykroczenia drogowego popełnionego przez Jarosława Wałęsę, który w chwili wypadku przekroczył dozwoloną prędkość. - Wyłączone materiały odnośnie wykroczenia drogowego zostały przesłane, według właściwości, do Komendy Powiatowej Policji w Sierpcu - oświadczył prokurator Rutkowski.
Mariusz Słupecki z sierpeckiej policji potwierdził, że do tamtejszej komendy dotarły już materiały dotyczące wykroczenia drogowego Wałęsy. Zapowiedział, że zgodnie z procedurą sierpecka policja, za pośrednictwem Komendy Głównej Policji, wystąpi do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego o wyrażenie zgody na ściganie wykroczenia popełnionego przez europosła.
Do wypadku doszło 2 września 2011 r. w miejscowości Stropkowo (Mazowieckie) na drodze krajowej nr 10 Toruń-Warszawa, gdy stojąca na poboczu terenowa toyota włączała się do ruchu. Wtedy nastąpiło zderzenie z motocyklem honda, kierowanym przez Jarosława Wałęsę. Badania wykazały, że obaj kierujący byli trzeźwi.
W trakcie śledztwa ustalono, że kierowca toyoty, wyjeżdżając na drogę zza stojącego na poboczu samochodu ciężarowego, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu motocyklowi kierowanemu przez Wałęsę. Ten z kolei przekroczył dozwoloną prędkość. Jego motocykl w chwili wypadku - co ustalili biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie - jechał z prędkością ok. 115 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje zakaz jazdy powyżej 90 km/h.
W ramach śledztwa w październiku 2011 r. Jarosław Wałęsa został przesłuchany jako świadek. Przesłuchanie, które trwało kilkanaście minut, odbyło się w Wojskowym Instytucie Medycznym. Wałęsa nie pamiętał przebiegu wypadku - tak informował po przesłuchaniu jego pełnomocnik mecenas Dariusz Strzelecki.
Po wypadku Jarosław Wałęsa w stanie bardzo ciężkim został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Szpitala Wojewódzkiego w Płocku i jeszcze tego samego dnia wieczorem, także śmigłowcem, do warszawskiego szpitala przy ul. Szaserów. Badania wykazały, że w wypadku doznał wielu złamań, m.in.: kości udowych, miednicy, kości przedramion, uszkodzony został też kręgosłup.
W połowie września 2011 r. lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie poinformowali, że zakończyli wszystkie planowane operacje Jarosława Wałęsy - w sumie było ich 17.
link |
|
_________________ Powiedz Litwinom, niech mię czekają z tabaką
Częstochowską, nie biorę innej, tylko taką... |
|
|
|
 |
Robi
Nadinspektor

Pomógł: 1033 razy Wiek: 34 Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 12105 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2012-02-27, 17:04
|
|
|
| Cytat: | 20 nowych furgonów dla mazowieckiej Policji
13 nowych, specjalistycznych furgonów - mercedesów sprinterów 316 CDI - trafiło do policjantów z Radomia. Tabor płockiej komendy natomiast wzbogacił się o 7 takich aut. Nowe policyjne radiowozy będą służyć oddziałom prewencji przy zabezpieczaniu imprez masowych czy demonstracji, ale także podczas codziennych patroli na ulicach. Nowe mercedesy sprintery 316 CDI mają zastąpić dotychczasowe, najbardziej wysłużone furgony - volkswageny T-4 i będą służyć policjantom prewencji. Oznakowane mercedesy sprintery przeznaczone są dla ośmiu policjantów wraz z kierowcą i umożliwiają wygodny przewóz osób wraz z pełnym wyposażeniem (m.in. kaski ochronne, tarcze, pałki szturmowe, broń). Szerokie i wysokie drzwi przesuwane z każdej strony pojazdu, dają możliwość szybkiego opuszczenia pojazdu. Furgony wyposażone są w systemy łączności, posiadają wzmocnioną instalację elektryczną - dodatkowy akumulator, dodatkowe ogrzewania, dwustrefową klimatyzację czy dodatkowe punkty świetlne. Każdy z pojazdów ma zamontowane kraty ochronne na szybach i posiada osłonę podsilnikową. Samochody wyposażone są w nowoczesne silniki diesla o pojemności 2 litrów – wydajne i ekologiczne jednostki napędowe spełniające normy Euro 5. Nowe samochody posiadają również systemy zapewniające bezpieczną jazdę: ABS, ASR (układ zapobiegający poślizgowi kół przy ruszaniu pojazdu). 20 nowych furgonów będzie służyło policjantom nie tylko przy zabezpieczaniu imprez masowych, sportowych czy demonstracji, ale także głównie na co dzień, przy patrolowaniu ulic miast i przeprowadzaniu interwencji.
(KWP w Radomiu / mw) |
 |
_________________ Koniec kariery, hey sędzia koniec kariery. Dzierżoniów 25.09.2010 Pozdrawiają Kibice Lechii Dzierżoniów i Rodzina |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|